Wstęp



Brachypelma Smithi
Psalmopoeus Cambridgei

O.... Galeria Inne Linki





    Fakty:

       5.X.2004 r.
    Skoro świt obudził mnie liniejący po raz dziesiąty pająk. W zasadzie to już kończył. Ucieszyłem się, bo wreszcie mogłem się przyczaić celem wydobycia starej skórki zanim on ją zdemoluje, aby ostatecznie określić płeć Wiktora. Udało mi się. Niestety - Wiktor jednak jest chłopczykiem. :( Teraz następuje odliczanie, po której wylince zwierzątko wydorośleje...

       17.VIII.2004 r.
    Udało mi się przypadkowo dorwać aparat. Czas umieścić nowe fotki. :)

       9.VIII.2004 r.
    Czas wygotować i opiec korę. Na moment przed wrzuceniem jej do wrzątku znalazłem małego pajączka. Myślałem, że to jakiś krzyżak. Przełożyłem go do słoika i zabrałem się za gotowanie. Po chwili przyjrzałem się spiderkowi i jakie było moje zaskoczenie, gdy znalazłem w słoiku skakuna. Wg moich oględzin to jest Sitticus Pubescens. Potrzymam go kilka tygodni i odniosę z powrotem.

       8.VIII.2004 r.
    Byłem w lesie po korę do dużego terra. Terra ma wymiary 30x30x30 [cm] i początkowo chciałem w nim umieścić Wiktora, ale stwierdziłem, że jest zbyt duże. To będzie lokum dla Jednego z Cambridgeiów. Wiktorowi skleję nowe - 20-25x25x25 [cm].

       12.VII.2004 r.
    Długo milczałem, ale za to dzisiaj kilka nowości: :)
1. Smithi wyliniał po raz dziewiąty. Teraz jego ciałko ma ok. 5 cm długości. Wg mnie to jest trochę mało w porównaniu do innych pająków w tym wieku, ale poczekamy - zobaczymy. Niestety nadal nie jestem pewien, jaka jest jego płeć. :/ Jak zwykle wylinka została rozdarta w krytycznym miejscu. Zupełnie tak, jakby chciał coś przede mną ukryć...
2. Do końca września nie będę miał dostępu do cyfraka, więc będzie problem z umieszczeniem aktualnych fotek. :(
3. Zakupiłem dwa nowe pajączki: Psalmopoeus Cambridgei, czyli na polski - Ptasznik Trynidadzki. Maluchy są po pierwszej wylince. Jako pokarm służą mączniki. Moje pierwsze, nadrzewne pająki. Zobaczymy, jak to będzie. :)

       05.V.2004 r.
    Zerknąłem popołudniu do faunaboksu i zobaczyłem, że pajączek bawi się pajęczyną. Pomyślałem, że zapewne będzie wreszcie wylinka. No i nie pomyliłem się. :) Wieczorkiem - gdy już miałem iść spać zauważyłem, że zaczęło się przedstawienie. Skóra na grzbiecie była już pęknięta. Co ciekawe - Wiktor nie zrzucał skóry tak, jak to ma miejsce w większości przypadków czyli leżąc na grzbiecie, lecz stojąc na podłożu. Jedynie później, gdy linienie doszło do nóg, to położył się na boku. Całość trwała około godzinki. Za kilka dni wrzucę fotki, ale już teraz mogę powiedzieć, że przyrost jest całkiem konkretny.

       29.IV.2004 r.
    Oho, szykuje się kolejna wylinka. :) Nawet nie zauważyłem, że Wiktorowi ściemniał odwłok. No cóż - teraz mam kilka tygodni na to, żeby spróbować rozmnożyć świerszcze. Pająk będzie coraz bardziej żarłoczny - nie chcę zostawiać w sklepie fortuny. ;)

       26.IV.2004 r.
    Dawno nie pisałem. No bo i po co po raz kolejny pisać o tym, że świerszcz został pochłonięty w całości(?). Dzisiaj będzie mała przestroga. Jeśli ktoś używa przewodu grzewczego, który podkłada pod faunabox, to lepiej, żeby włożył pomiędzy przewód a dno coś, co rozproszy trochę ciepło. Nie wiedziałem, że przewód (25W) może się rozgrzać aż do tego stopnia, żeby wytopić dziurę na 1/4 dna. Całe szczęście, że nie muszę się bać przypalenia pajączka - kabel rozłożyłem pod połową dna, dzięki czemu ośmionóg sam może sobie wybrać obszar, który nie będzie zbyt ciepły.

       08.IV.2004 r.
    Czwartek: Kolejny świerszcz - tym razem został złapany w locie. Nono - i gdzie są ci, którzy twierdzą, że Smithi są niejadkami? ;) Chyba niedługo będę zmuszony założyć kolonię świerszczy jeśli nie chcę zbankrutować. :]

       07.IV.2004 r.
    Środa: Ciekawe, ile dni pod rząd będzie jadła. Postanowiłem to sprawdzić i się nie zawiodłem...

       06.IV.2004 r.
    Wtorek: pierwszy owad był bardzo mały. Nie miałem pewności, czy uciekł w szczelinie, czy został pożarty, więc dałem drugiego. Atak był całkiem szybki jak na Brachypelmę. :)

       05.IV.2004 r.
    Poniedziałek: Jedzonko kupione. Pani w sklepie chyba nie bardzo umie liczyć i ogólnie ma ze sobą problemy. Miało być 10 dużych świerszczy, a jest 13 kurdupli. No ale dobre i to. Zaprosiłem na kolację pierwszego owada.

       03.IV.2004 r.
    Miało być karmienie, ale... nie było. :/ Nie ma to jak brak świerszczy w sklepie... Pojutrze mają być.

       02.IV.2004 r.
    Wstawiłem Wiktora do nowego domku. Teraz mieszka w średnim faunaboksie. od razu ładniej się prezentuje. :)

       27.III.2004 r.
    Wylinka. Rzecz jasna aparat poszedł w ruch. Efekt można znaleźć w odpowiednim dziale. Niestety Pani Wiktor pośpieszyła się trochę przeszła wylinkę 5 dni wcześniej od zamierzonej daty. Nie jest jednak źle - na dzisiaj przypada podobno Międzynarodowy Dzień Teatru. ;) Poza tym podobnie jak 14.II mamy sobotę. :) Teraz tygodniowa głodówka...

       26.III.2004 r.
    Oglądałem dzisiaj młodego i stwierdziłem, że na 90% Wiktor jest kobietą. Od tej pory imię jej będzie brzmiało Pani Wiktor. :)

       5.III.2004 r.
    Ostatnia uczta przed kolejną wylinką....

       24.II.2004 r.
    Nagrałem filmik (4,53 MB) z polowania. Polecam - niezłe rodeo. ;) Szkoda tylko, że jakość nie jest najlepsza. :/ Zresztą i tak najważniejsze, że zdążyłem w ogóle włączyć aparat.

       21.II.2004 r.
    Zaczyna się karmienie. Po trzech tygodniach postu Wiktor rzucił się na świerszcza buszującego po jego pojemniku. Nieistotne okazało się to, ze owad jest prawie tej samej wielkości, co biesiadnik. Polowanie przebiego sprawnie i szybko. Uczta trwała do rana. :)

       14.II.2004 r.
    Wylinka. Po powrocie z uczelni znalazłem podopiecznego wraz ze swoim bliźniakiem. "Jeden pajączek siedział naprzeciw drugiego i przyglądał mu się" (ahhh, ta Gazeta Wyborcza :))) ). Od tego czasu jeszcze przez tydzień nie będę mu podawał jedzonka, bo muszą mu stwardnieć ząbki. W przeciwnym wypadku mogłaby się stać katastrofa w momencie polowania. :/
Zauważyłem, że mój pająk lubi linieć w dni wyróżnione w kalendarzu. Jego dwie poprzednie wylinki przypadały kolejno na 11.XI.2003r. i 1.I.2004r. Co z kolejną? Będzie 1.IV.2004r., czy nie? ;)

       31.I.2004 r.
    Ostatni posiłek przed wylinką. od tego czasu zaczęły się przygotowania do zrzucenia mundurku: 100% post, odwłok zaczął stopniowo ciemnieć, i błyszczeć.

       7.I.2004 r.
Nadszedł dzień "0" - Pan Wiktor ma nowego właściciela i wprowadził się do nowego domku. Ma 1,8 cm długości (nie licząc odnóży) i jest po piątej wylince.
Przez kilka pierwszych dni nie chcie jeść. W końcu pełen obaw poszedłem do sklepu i kupiłem kilka świerszczy. Obawiałem się, aby pająk z myśliwego nie zamienił się w zwierzynę - świerszcze to niezłe gnojki. A jakie obleśne przy okazji... Jak się później okazało - tego było mu trzeba. Polowanie poszło szybko, sprawnie i przyjemnie. :) Tak się zajadał, aż mu się uszy trzęsły. Jesteśmy u siebie. ;)

       2 - 6.I.2004 r.
    Kompletowanie i szykowanie domku i wyposażenia.